W związku z dzisiejszą publikacją agencji Bloomberg o aresztowaniu polskiego biznesmena Przemysława K. Prokuratura Regionalna w Katowicach wyjaśnia, że przedsiębiorca ten ma zarzut wręczenia miliona złotych łapówki, a o areszcie zdecydował niezawisły sąd po zapoznaniu się ze zgromadzonymi w tej sprawie dowodami.

Podejrzanymi interesami Przemysława K. zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne już w 2015 roku, a więc jeszcze za rządów poprzedniej koalicji PO- PSL. Wtedy też zostały zainicjowane działania operacyjne mające zweryfikować informacje o dużej korupcji na styku biznesu i polityki.

Zebrane dowody, m.in. dokumentacja bankowa, zarządzone przez sąd podsłuchy rozmów telefonicznych i zeznania świadków, pozwoliły prokuraturze na postawienie biznesmenowi w 2017 roku zarzutów wręczenia senatorowi Stanisławowi Kogutowi łapówki w wysokości miliona złotych, za którą senator miał załatwić u małopolskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków wykreślenie z rejestru zabytków dawnego hotelu „Cracovia” w Krakowie, aby spółka reprezentowana przez Przemysława K., mogła zbudować tam galerię handlową.

Na podstawie tych dowodów sąd zastosował areszt wobec Przemysława K. Areszt był wielokrotnie kontrolowany przez sądy odwoławcze wyższych instancji i przedłużany. Przemysław K. w trakcie pobytu w Areszcie Śledczym w Sosnowcu był wielokrotnie przesłuchiwany. Nigdy nie zgłaszał prób szantażowania go czy jakichkolwiek nacisków. Nie skarżył się także na warunki aresztu. W czerwcu 2018 roku sąd zmienił areszt na poręczenie majątkowe w wysokości 4 mln złotych, które zostały wpłacone.
Śledztwo w tej sprawie trwa i jest rozwojowe. Obecnie jest już osiem osób podejrzanych o łapownictwo. Opublikowane przez Bloomberga informacje przedstawione przez podejrzanego biznesmena prokuratura traktuje jako przyjętą przez niego linię obrony. W zderzeniu z bardzo obszernym materiałem dowodowym ta linia obrony jest w ocenie prokuratury całkowicie niewiarygodna.